Manifest

„Podobnie jak książki, sztuki teatralne i filmy, które je poprzedzały – gry wideo przekazują idee, a czasem nawet przesłania społeczne za pomocą wielu powszechnie znanych, literackich środków wyrazu (takich jak bohaterowie, dialogi, fabuła czy muzyka) i poprzez cechy charakterystyczne dla mediów (takie jak interakcja gracza z wirtualnym światem). Powyższe w pełni wystarcza do uznania, iż chroni je Pierwsza Poprawka. Zgodnie z naszą Konstytucją, prawo do czynienia estetycznych i moralnych sądów nad sztuką i literaturą przysługuje jednostce, a nie rządowi, nawet takiemu, który cieszy się poparciem większości.”[1]

Antonin Gregory Scalia
Wydaje Ci się, że widziałeś już wszystko, a potem spotykasz faceta, który zapisuje w zeszycie wszystkie ukończone gry…

Nie będziemy Was oszukiwać, jakkolwiek fakt istnienia tej strony nie świadczy zbyt dobrze o naszych umiejętnościach gospodarowania cennym czasem, nie jesteśmy (już) dwójką pryszczatych abnegatów spędzających sto godzin w tygodniu[2] przed umazanymi śliną monitorami. Gdzieś w szlachetnej drodze do całkowitego zatracenia w naszej pasji, pomiędzy przystankami z napisami „młodość”, a „dorosłość” coś poszło nie tak, zmuszając nas do opuszczenia ciepłego „graj-dołka” wypełnionego wieczornymi koktajlami złożonymi z gier, taniej pornografii i telewizji naziemnej. Szczęśliwie, jakoś przetrwaliśmy tam w wielkim świecie, w którym dobre duchy zwane Matkami nie przynoszą kanapek z cebulą i pasztetem, by po latach móc na nowo zasiąść przed komputerami i oddać się kulturze konsumpcji zamiast, dla przykładu – pracować w laboratorium nad lekarstwem na raka.

Półka wstydu.

Musimy to bowiem z bólem przyznać sami przed sobą – pomimo zaliczenia prawie wszystkich etapów komputeryzacji (m.in. Commodore 64, Amiga 600, Pegasus, knajpiane automaty, szare pudełko z procesorem 486 o taktowaniu 33 MHz, a w końcu współczesne PC-ty i konsole), wczytywania gier z kaset, dyskietek, kartridży i połowy tuzina innych nośników, a także ukończenia setek mniej lub bardziej znanych produkcji oraz zebrania niemałej kolekcji tytułów, sprzętu, gadżetów i czasopism, także z czasów antycznych (m.in. Top Secret, Gambler, Secret Service) ciągle nam mało i wciąż nie znaleźliśmy ukojenia dla wszystkich naszych – powiedzmy, że kulturalnych – ciągot. Nadal za dużo wydajemy na gry, których nigdy nawet nie uruchomimy (a nasze konta Steam, Origin i uPlay są zabezpieczone dwa razy bardziej skomplikowanymi hasłami, niż konta bankowe, ze środkami, za które te gry kupujemy), ciągle spędzamy za dużo czasu przed komputerem i wciąż zbyt często marnotrawimy go na lekturę książek, filmów i seriali oraz niekończące się analizy i dyskusje na ich temat. Patrząc na to zupełnie trzeźwo – raczej nie sądzimy by trend ten uległ w przyszłości znaczącej zmianie, chyba że ludzkość zdecyduje się z powrotem wrócić do jaskini.

Elektroniczna półka wstydu.

Przyczyną powstania tej strony nie są jednak wyłącznie gry i inne dzieła kultury, ani nawet nasze zatracenie się w bezmyślnej konsumpcji tejże, tylko fakt, że zbyt wiele razy ktoś nie miał racji w Internecie, a my byliśmy pozbawieni możliwości, żeby wykrzyczeć mu to prosto w twarz. Stąd, jako że głównym zadaniem tej strony jest pokazanie, co my o tym wszystkim myślimy, nie zamierzamy ograniczać się w środkach wyrazu i stosownie do tytułu wyzłośliwiać się bez żadnych ograniczeń – co jak wiadomo – nie przystoi poważnym blogom, portalom i czasopismom, które muszą zachować tzw. „poziom”. Nie będziemy też ukrywać, że zamierzamy uczynić Zgryźliwych swoistym agregatem naszych przemyśleń na temat kultury „growej” i „okołogrowej”, żeby za kilka lat, któryś z nas mógł usłyszeć od własnego dziecka: „Tato, ale z Ciebie debil. Ja bym to przeszedł zupełnie inaczej.”

Redakcja

[1] Opinion of the Court, Brown v. Entertainment Merchants Association U.S. 08-1448, tłum. własne.

[2] Ale rok temu, w czasie urlopu udało mi się dobić do 88.

Zgryźliwi. Kultura Konsumpcji. © Copyright 2017, Marcin F. Repetowski, Michał E. Dachowski, Tomasz Kaliński & FuelThemes. Wszelkie treści opublikowane na łamach serwisu zamieszczone są za zgodą ich autorów, stanowią własność ich autorów, nie naruszają praw autorskich żadnych osób lub nie stanowią przedmiotu prawa autorskiego - zgodnie z ustawą z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych (Dz.U. 2016, poz. 666, z późń. zm.).