Felietony

Podsumowanie targów E3 2017

Zakończone niedawno targi E3 nie przejdą do historii jako impreza pamiętnych premier i zwalających z nóg zapowiedzi. Tegoroczna odsłona branżowego święta upłynęła raczej spokojnie, i jeśli ktoś nie śledził w ostatnich tygodniach informacji ze świata gier, niewiele tak naprawdę stracił. Nie chcę w tym miejscu stwierdzać, że na targach nie zapowiedziano gier ciekawych czy długo wyczekiwanych produkcji, ale na przestrzeni tych kilku dni wirtualny słupek zaskoczenia bardzo rzadko przekraczał swoją skalę. Mając powyższe na uwadze, za największych przegranych należy uznać, nomen omen, „największych” z branży – Sony i Microsoft. 

Konferencja poświęcona nowemu Xboxowi wyglądała efektownie, a hasła o „najmocniejszej konsoli w historii” miło łechtały nerdowską wyobraźnię, szkopuł w tym, że z szumnie zapowiedzianych dwóch tuzinów tzw. exclusivów zaledwie kilka tytułów pokazywało moc nowej konsoli giganta z Redmond (w dodatku w większości były to tytuły, o których słyszeliśmy już wcześniej (Assassin’s Creed: Origins, Środziemie: Cień Wojny, nowa Forza)), zaś pozostałe produkcje wyglądały na typowych przedstawicieli gier indie, okraszonych grafiką, z którą konsole poprzedniej, a nawet szóstej generacji, byłyby w stanie sobie poradzić. Osobiście najwięcej emocji wzbudziła we mnie zapowiedź Metro: Exodus, kontynuacji serii jednych z najlepszych FPSów ostatnich lat, wyjątkowo krwawo wyglądający sequel State of Decay, oraz odkopany Ashen, powalający stylistyką miks Dark Souls, gry kooperacyjnej i dungeon crawlera.

Sony przygotowało konferencję niemal pod sam koniec targów, ale próżno było po jej obejrzeniu słyszeć z ust obserwatorów takich słów, jak „pozamiatali”. Japończycy postawili m.in. na sprawdzone, wcześniej zapowiedziane marki (Call of Duty: WWII, God of War 3, Destiny 2), kilka nowych tytułów stanowiących kontynuacje mniejszych lub większych hitów (Uncharted: The Lost Legacy, Monster Hunter World), ciekawe, choć niepokojąco dobrze znane Detroit: Become Human (kto widział poprzednie dokonania ekipy Quantic Dream, ten wie, co mam na myśli), oraz sentymentalny, choć świetnie wyglądający remake Shadow of the Colossus.

Słabość „wielkich” nie została (z pewnym dość istotnym wyjątkiem) wykorzystana przez mniejszych (czyt. nie posiadających własnego hardware’u w postaci konsol) wydawców.

Przybudówka do Microsoftu w postaci Electronic Arts, przypomniała, że nadal wspiera Battlefielda 1, pochwaliła się nowymi grami sportowymi z serii Fifa, Madden oraz NBA (przy tej ostatniej produkcji należy zaznaczyć, że NBA od 2K nie musi obawiać się detronizacji), poświęciła sporo czasu na Battlefront II, ale z racji zbyt wielu podobieństw do poprzedniej części tej gry, nowa produkcja z uniwersum Gwiezdnych Wojen nie wywołała entuzjazmu na twarzach graczy. Ponadto pokazano ohydnie oskryptowaną rozgrywkę z Need for Speed: Payback, która przypominała sporo innych tego typu gier (ekhm, Burnout) oraz zajawiono nowe dziecko BioWare’u – Anthem (szczerze powiedziawszy – nic szczególnego). Mając powyższe na uwadze, wręcz karykaturalnie zabrzmi, że najlepszą grą z prezentacji „Elektroników” okazała się niezależna A Way Out, gra twórców Brothers: A Tale of Two Sons, stosująca podobne, jak w Opowieści o Synach, podejście do rozgrywki kooperacyjnej.

Krótka prezentacja Bethesdy zostanie zapamiętana w zasadzie tylko dzięki jednemu, świetnemu tytułowi – Wolfenstein II: The New Colossus. Zobaczyliśmy to wszystko, za co pokochaliśmy New Order, i jeszcze więcej, i – przysięgam – gdyby trzy lata temu nie ukazał się Wolfenstein: The New Order oraz dodatek Old Blood, The New Colossus bezdyskusyjnie byłby najlepszym tytułem targów.

Z kolei pokaz PC Gaming Show bezapelacyjne wygrał tytuł najgorszej konferencji targów – kiepska synchronizacja, drobne wpadki, formuła przypominająca spotkanie „z ciekawym gościem” z czasów podstawówki, prowadzący o wątpliwym poczuciu humoru i kiepskim smaku jeśli idzie o ubiór, a co najgorsze, nic, co powaliłoby na kolana w najważniejszej kwestii – w kwestii gier. Spośród całego mrowia przeróżnych dodatków bądź nowych tytułów wyglądających jak dodatki (do ciebie piję, Total War: Warhammer 2), na wyszczególnienie zasługują Ylands i Grift Lands. No i oczywiście zremasterowany Age of Empires, którego ogłoszenie pod koniec konferencji uratowało ją przed całkowitym blamażem.

Swoją konferencję, po raz pierwszy w historii, miał również Devolver, ale jak się szybko okazało, ich spektakularny i makabryczny zarazem pokaz był tak naprawdę żartem z odtworzenia, jakkolwiek całkiem dobrym – oberwało się wczesnemu dostępowi, pre-orderom i branży jako takiej. Tak, drogi czytelniku, był to jeden z tych nielicznych momentów, które przejdą do historii E3.

Po Nintendo i jej niemal półgodzinnym pokazie z odtworzenia nie spodziewano się wiele; ekipa z Kioto już wcześniej prężyła muskuły, mówiąc, jak wiele gier pokażą na targach E3. Jak na ironię, zaprezentowano relatywnie mało tytułów, a to co pokazano, bazowało w większości na starych, dobrze znanych IP (Kirby, Yoshi), tytułach, które już znamy (ARMS, DLC do The Legend of Zelda: Breath of the Wild) lub portach (Rocket League, Pokkén Tournament DX), i kiedy wydawało się, że jedynym jasnym punktem okaże się prezentacja z rozgrywki Xenoblade Chronicles 2, Nintendo wyciągnęło dwa asy z rękawa: zapowiedziało Metroid Prime 4 (dla tej jeden gry miliony ludzi kupi Switcha) oraz pokazano w pełnej krasie Super Mario Odyssey, które z miejsca okazało się najlepszą platformową 3D, jaką widziały moje oczy, i mocnym kandydatem do gry targów.

Celowo przystąpiłem do prezentacji poszczególnych wydarzeń z E3 w sposób niechronologiczny, zostawiając to, co najlepsze, na sam koniec. Ubisoft, niespodziewanie dla wielu, w tym piszącego ten artykuł, przygotował najlepszą, najciekawszą, i obfitującą w tak zwane „momenty” konferencję. Kiedy na samym początku jak zawsze sympatyczny Yves Guillemot wyszedł na środek sceny, by zapowiedzieć przedziwnego exclusiva na Nintendo Switch, Mario + Rabbids: Kingdom Battle, nikt nie spodziewał się, że zaraz na scenie pojawi się także legendarny Shigeru Miyamoto i razem z Yvesem będą pozować z replikami spluw w powyżej gry, nikt też nie spodziewał się, że robione przez trzy lata (sic!) Mario + Rabbids: Kingdom Battle, będzie wyglądało tak dobrze. Później, w ramach swoistego odpoczynku od wyżej opisanych wydarzeń, przypomniano o Assassin’s Creed: Origins (która była już wcześniej prezentowana na pokazie Microsoftu), by następnie pokazać naprawdę dobrze wyglądającą The Crew 2. Ubisoft przypomniał również, że nadal pracuje nad South Park: The Fractured But Whole. Francuzi postanowili nie pozostawać w tyle także w kontekście VR (w czasie targów zapowiedziano sporo tytułów dedykowanych wirtualnej rzeczywistości), pokazując intrygującego Transference. Następnie zobaczyliśmy Skull & Bones, pięknie wyglądające połączenie morskich walk typowych dla Assassin’s Creed: Black Flag, z multiplayerowym zacięciem World of Warships (choć patrząc na tę produkcję gdzieś w powietrzu unosił się duch For Honor, który zdawał się szeptać: „uważaj na hype, bo skończysz, jak ja, gra z pustymi serwerami”). Kolejnym nowym IP okazał się Starlink: Battle for Atlas, space sim przeznaczony dla Xboxa One, PlayStation 4 i… Nintendo Switch, a zaraz po nim wybudzono ze śpiączki The Steep, ogłaszając olimpijski dodatek Road to the Olympics, wnoszący do gry kilka klasycznych konkurencji zjazdowych. I kiedy konferencja powoli się kończyła, my zaś chłonęliśmy po kolejnym, świetnym zwiastunie FarCry 5, Ubisoft znów zapewniło nam „momenty”, bo jak inaczej nazwać obszerną zapowiedź długo wyczekiwanego Beyond Good & Evil 2 oraz łzy wzruszenia Michela Ancela, który dziękował graczom i pracownikom za wytrwałość i wiarę w ten tytuł? Ubisoft nie „zamiotło”, nie zmiażdżyło, ale na spokojnie, z manierą doświadczonego pokerzysty, wygrało tegoroczne targi.

Na zakończenie tej relacji proste podsumowanie naszej redakcji poświęcone tegorocznym targom E3:

strysio:

NAJLEPSZA KONFERENCJA: Ubisoft,
Najlepsza gra z prezentacji Electronic Arts: A Way Out,
Najlepsza gra z prezentacji Microsoft: Metro: Exodus,
Najlepsza gra z prezentacji Bethesdy: Wolfenstein II: The New Colossus,
Najlepsza gra z prezentacji PC Gaming Show: a była taka? Age of Empires: Definitive Edition,
Najlepsza gra z prezentacji Ubisoft: FarCry 5,
Najlepsza gra z prezentacji Sony: God of War 3,
Najlepsza gra z prezentacji Nintendo: Super Mario Odyssey,
NAJLEPSZA GRA TARGÓW: Super Mario Odyssey,
MOMENT, KTÓRY ZAPAMIĘTAM: Łzy wzruszenia Michela Ancela.

MartyKey:

NAJLEPSZA KONFERENCJA: Ubisoft
Najlepsza gra z prezentacji Electronic Arts: Anthem (wiem, jestem naiwny)
Najlepsza gra z prezentacji Microsoft: The Last Night (serio, czekam)
Najlepsza gra z prezentacji Bethesdy: Wolfenstein II: The New Colossus
Najlepsza gra z prezentacji PC Gaming Show: Age of Empires: Definitive Edition 
Najlepsza gra z prezentacji Ubisoft: Assassin’s Creed: Origins
Najlepsza gra z prezentacji Sony: Shadow of the Colossus
Najlepsza gra z prezentacji Nintendo: nie oglądałem, więc nie ocenię.
NAJLEPSZA GRA TARGÓW: Age of Empires: Definitive Edition (wololo!)
MOMENT, KTÓRY ZAPAMIĘTAM: ten w którym oblałem się herbatą podczas hejtowania Minecrafta.

BeVu:

NAJLEPSZA KONFERENCJA: Microsoft
Najlepsza gra z prezentacji Electronic Arts: Anthem (o ile nie podzieli smutnego losu Destiny)
Najlepsza gra z prezentacji Microsoft: The Last Night (najpiękniejszy pixelart ever)
Najlepsza gra z prezentacji Bethesdy: Wolfenstein: The New Colossus
Najlepsza gra z prezentacji PC Gaming Show: Total War: Warhammer 2
Najlepsza gra z prezentacji Ubisoft: Assassin’s Creed: Origins
Najlepsza gra z prezentacji Sony: Destiny 2
Najlepsza gra z prezentacji Nintendo: Super Mario Odyssey
NAJLEPSZA GRA TARGÓW: ASSASSIN’S CREED: ORIGINS!!!1!oneone
MOMENT, KTÓRY ZAPAMIĘTAM: mam pamięć fotograficzną, pamiętam każdy.

Zgryźliwi. Kultura Konsumpcji. © Copyright 2017, Marcin F. Repetowski, Michał E. Dachowski, Tomasz Kaliński & FuelThemes. Wszelkie treści opublikowane na łamach serwisu zamieszczone są za zgodą ich autorów, stanowią własność ich autorów, nie naruszają praw autorskich żadnych osób lub nie stanowią przedmiotu prawa autorskiego - zgodnie z ustawą z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych (Dz.U. 2016, poz. 666, z późń. zm.).