Gramy

Recenzja: This is the Police (2016)

„This is the Police” to gra którą kiedyś z rozmysłem przeoczyłem. „Mało interesująca oprawa graficzna, nieciekawe zapowiedzi, pewnie taki średniak dla tych co lubią dumać i czytać o zachlanym, ale szlachetnym gliniarzu. Sztampowo.” Pomyślałem. Minęło trochę czasu i gdzieś przeczytałem, że to gra z elementami strategii – ok, dajmy temu szansę. Okazało się, że jest to najlepiej wydane 9 złotych w moim życiu.

„Rollo Tomassi, Boyd”…

Policja w tym mieście potrzebuje zmian. Jej szef ma 60 lat i tak jak jego zastępca jest daleki od ideału policjanta z kinowego ekranu. Pod okiem stróżów prawa roi się od gangów, zbirów i wszelkiej maści wykolejeńców, a łapówkarstwo jest na porządku dziennym, więc burmistrz stwierdził, że miastu potrzebne jest świeże mięso po akademii.

Gra zaczyna się od tego, jak zapowiedziany następca szefa Policji, a.k.a. świeża krew/hot shot w mieście „obracając panienkę” odbiera telefon od nikogo innego jak starego szefa skorumpowanej policji, który mówi tylko jedno zdanie – „Pierdol się Starr.” To dzwonił Boyd.

Boyd to Ty.

Sześćdziesięcioletni zabytek, którego żona zostawiła dla jurnego agenta ubezpieczeń. Moczymorda, który nie odmówił w życiu kulturalnie wręczonej łapówki, ale szanował swoich i pilnował swojego nosa. „8/10” to zasada Boyda. Zrób 8 razy to co trzeba, na pozostałe dwa przymknij oko. Wtedy inni też przymkną. Boyd ma kłopoty ze zdrowiem i nie ma oszczędności, ale miejscowy półświatek go zna. Ma też szacunek obywateli Freeburga – miasta które będzie przez całą grę polem bitwy dla dobra i zła bądź tylko różnych odcieni tego drugiego.

Dzień jak co dzień.

Opisywanie „This is the Police” jako crossovera gry strategicznej z aktywną pauzą i opowiadania multimedialnego trochę mija się z celem i odziera tą produkcję z tego co jest w niej najważniejsze, a tym jest jej niesamowity klimat.

Gra nieprzypadkowo posługuje się odwołaniami do powieści „Moby Dick” Melvilla. Boyd ma z książkowym Ahabem wiele wspólnego – nie rzucając spoilerami można powiedzieć, że to człowiek który pod koniec swojej kariery pokazuje z czego jest naprawdę zrobiony, ostatecznie płacąc też cenę za to kim jest…

Mając do dyspozycji SWAT i cały komisariat Boyd potrafi stawić czoła największym przeciwnościom i jest realną siłą w mieście, ale jego adwersarze są często bardziej wpływowi niż on, a reguły ich nie obowiązują. Gracz nie raz będzie łapał się na tym, że „This is the Police” w jakiś sposób stopniowo przesuwa ich moralne granice dla tego do czego są gotowi, aby wygrać.

Na początku to tylko drobna „prywata” – jeden funkcjonariusz wysłany w ramach kurtuazyjnej przysługi, ale powoli się to zmienia i szybko można zacząć kupczyć życiem swoich ludzi, wychodząc z założenia, że cel uświęca środki.

„Jeszcze nie, ale to podobna jakaś córka leśniczego.”

Awansowałeś właśnie półgłówka zamiast swojego asa zmiany? Półgłówek to syn zamożnego przyjaciela, a dodatkowe etaty same się nie stworzą.

Praworządny bohater o którym pisały wczoraj gazety dzisiaj rzuca Ci odznaką w twarz, bo kazałeś mu pilnować magazynu mafii?

Trudno, odznaka przyda się komuś innemu.

Twoi detektywi zastanawiają się, gdzie jest kwit na kokainę zarekwirowaną u dilera? Spokojnie, zaproś ich na grilla. W razie czego o wszystkim poinformuje Cię Twój najlepszy człowiek. Doniesie na kolegów, ale pójdzie na kurs oficerski. Emerytura w 6 miesięcy nie zrobi się sama.

Młoda policjantka ginie na służbie, bo Twoi ludzie zamiast udzielić wsparcia, jechali na przyjęcie burmistrza żeby pokazać jak przykładnie liżesz mu dupę? Spokojnie Boyd, usiądź wygodnie w kanapie, włącz swoją ulubioną jazzową płytę. To uczucie minie. W końcu to miasto zasługuje na kogoś takiego jak Ty.

„This is the Police” to bez wątpienia produkcja dla dorosłych graczy i to trzeba podkreślić pomimo tego, że graficznie nagość czy przemoc pokazane są tu w sposób sugestywny, a nie dosadny. Z tego względu nie powinni w nią grać gracze niepełnoletni – opisy zbrodni czy akcji podejmowanych przez gracza nie pozostawiają co do tego żadnej wątpliwości.

Bardzo ciekawie prezentuje się oprawa dźwiękowa „This is the Police”, której poświęcony jest stały fragment rozgrywki w postaci słuchania przez Boyda (który jest melomanem) singli na płytach czy kasetach. Dodatkowo buduje to klimat tej historii i jest przyjemnym dodatkiem, który możemy pomijać jeśli się nam znudzi, za co chwała producentom.

Chciałem wspomnieć w tej recenzji o jeszcze jednej rzeczy – „This is the Police” ma bardzo mocne, życiowe i realistyczne zakończenie. Boyd świadomy swoich wad i życiowych wyborów przypomina trochę starego drapieżnika, który walczy o utrzymanie swojego terytorium, intuicyjnie wiedząc się każda kolejna walka może być jego ostatnią. Jego ekscytacja i siła z jaką przeżywa ten czas udziela się graczowi.

Serdecznie polecam tą mroczną opowieść okraszoną szczyptą czarnego humoru każdemu, dla kogo największe znaczenie w grze ma fabuła. Myślę, że się nie zawiedziecie.

Zgryźliwi. Kultura Konsumpcji. © Copyright 2017, Marcin F. Repetowski, Michał E. Dachowski, Tomasz Kaliński & FuelThemes. Wszelkie treści opublikowane na łamach serwisu zamieszczone są za zgodą ich autorów, stanowią własność ich autorów, nie naruszają praw autorskich żadnych osób lub nie stanowią przedmiotu prawa autorskiego - zgodnie z ustawą z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych (Dz.U. 2016, poz. 666, z późń. zm.).